Czasami oszczędzanie zwyczajnie mija się z celem. Ostatnią wymianę haka przerzutki na pierwszy-lepszy-byleby-pasował będę sobie pewnie jeszcze długo wypominał. Wczoraj przy skoku z niewielkich schodów postanowił pęknąć przy okazji uwalniając przerzutkę. Dzięki temu łańcuch wkręcił się między kasetę a szprychy. Nie dało się go nijak ruszyć, więc musiałem go przeciąć. Przerzutka natomiast wylądowała między ramą a oponą blokując zupełnie koło, przez co rower musiałem nieść
Obraz nędzy i rozpaczy widać poniżej.

Tak więc bilans pękniętego haka to pogięty wózek przerzutki, porysowana obręcz, zniszczony łańcuch oraz kilka szprych. Rama całe szczęście nie ucierpiała. Wnioski:
- Plastikowa osłonka szprych może i nie ma specjalnych walorów estetycznych, ale swoją rolę spełnia. Dlatego też niezwłocznie jedną zakupię.
- Hak za 30 zł może wyglądać identycznie jak hak za złotych sto, ale widocznie tak samo wytrzymały nie jest. Na takie oszczędności mnie nie stać, bo teraz będę musiał wymienić trochę więcej elementów.
A oto winowajca i jego ofiary:
