Nie pisałem od jakiegoś czasu, więc dzisiaj będzie o różnych i dość słabo ze sobą związanych rzeczach.
Po pierwsze - wydaliśmy Infobota 1.0. Ta wersja na pierwszy rzut oka nie wnosi wiele nowego poza całkiem przydatną parą funkcji zapisz/wypisz. Mimo to w nowego Infobota włożyliśmy naprawdę mnóstwo pracy - przepisaliśmy go od początku pod kątem jak największej wydajności. Miło mi jest też zakomunikować, że liczba użytkowników Infobota zbliża się do 400 tysięcy
Po drugie - muszę w końcu wyrzucić z siebie swoje żale pod adresem “Telekomunikacji Polskiej SA. Niżej”. Dawno, dawno temu, gdy możliwość połączenia się z Internetem przez zwykły modem 56 kbps była luksusem, człowiek naprawdę cieszył się, że to w ogóle działa i zdarzające się od czasu do czasu rozłączenia nie irytowały zbytnio. Ale czasy się zmieniły, przyszła wspaniała neostrada i na początku faktycznie było fenomenalnie. Przez kilka ostatnich lat praktycznie cały czas działała idealnie. Dopiero gdy jakiś czas temu zmieniłem opcję na 1024 kbps coś się zmieniło. Zaczęły się rozłączenia - szczególnie częste wieczorami. Naprawdę nie ma to jak kilka otwartych połączeń ssh gdy nagle zrywa połączenie. Rozkosz
Po trzecie - na całe szczęście Internet nie jest w życiu najważniejszy (prawda?). Dlatego napiszę też o czymś innym. Otóż kilka miesięcy temu dostałem szyszkę, ale nie byle jaką szyszkę, tylko szyszkę z drzewa Generał Sherman uważanego za najstarszy żyjący organizm na Ziemi. Bardzo fajny prezent

Po czwarte - pękła mi rama w Meridzie. Wjeżdżałem na krawężnik, poczułem coś dziwnego, ale pojechałem dalej. Przejechałem jeszcze kilka kilometrów, a pęknięcie zauważyłem dopiero następnego dnia
Tak się jednak szczęśliwie składa, że rama ma pięcioletnią gwarancję, a rower kupiłem cztery lata temu.

Po piąte - uważałem się zawsze za człowieka generalnie tolerancyjnego (w granicach rozsądku). Kupiłem jednak książkę. Mianowicie książkę o zarządzaniu projektami informatycznymi autorstwa Joela Spolskyego. I cóż z tego? Ano to, że człowiek ten okazał się gejem. Po odkryciu tego faktu pięć dni zajęło mi przełamanie się i zabranie za lekturę. W miarę czytania niechęć coraz bardziej odstępowała i mniej więcej w połowie książki wiedziałem już, że jest to normalny (nawet mimo to, że pracował w Microsofcie nad Excelem), mądry i doświadczony człowiek. Teraz już chyba naprawdę jestem tolerancyjny 