Archive for the ‘rower’ Category

rowery dwa

Wednesday, September 19th, 2007

Moje wszystkie dwa ;) rowery - znowu razem. Merida doczekała się wymiany ramy. Co prawda poprzednia wersja kolorystyczna podobała mi się bardziej, ale warunki gwarancji nie przewidują możliwości wyboru i trzeba się zadowolić “kolorem uniwersalnym”. Natomiast Konę udało mi się zreperować prawie że samodzielnie. Wymiana 15 szprych w tylnim kole okazała się nieco trudniejsza niż zakładałem, ale przy okazji nauczyłem się zaplatać i centrować koło. Obowiązkowo pamiątkowa fota:

Rowery dwa

się połamało vol. 2

Saturday, September 15th, 2007

Czasami oszczędzanie zwyczajnie mija się z celem. Ostatnią wymianę haka przerzutki na pierwszy-lepszy-byleby-pasował będę sobie pewnie jeszcze długo wypominał. Wczoraj przy skoku z niewielkich schodów postanowił pęknąć przy okazji uwalniając przerzutkę. Dzięki temu łańcuch wkręcił się między kasetę a szprychy. Nie dało się go nijak ruszyć, więc musiałem go przeciąć. Przerzutka natomiast wylądowała między ramą a oponą blokując zupełnie koło, przez co rower musiałem nieść :) Obraz nędzy i rozpaczy widać poniżej.

pęknięty hak

Tak więc bilans pękniętego haka to pogięty wózek przerzutki, porysowana obręcz, zniszczony łańcuch oraz kilka szprych. Rama całe szczęście nie ucierpiała. Wnioski:
- Plastikowa osłonka szprych może i nie ma specjalnych walorów estetycznych, ale swoją rolę spełnia. Dlatego też niezwłocznie jedną zakupię.
- Hak za 30 zł może wyglądać identycznie jak hak za złotych sto, ale widocznie tak samo wytrzymały nie jest. Na takie oszczędności mnie nie stać, bo teraz będę musiał wymienić trochę więcej elementów.

A oto winowajca i jego ofiary:

winowajca i ofiary

się połamało

Monday, June 11th, 2007

Nie ma rzeczy niezniszczalnych. Po raz kolejny przekonałem się o tym przed chwilą będąc na rowerze gdy nagle jakimś cudem tylna przerzutka wkręciła się w szprychy i nieco połamała. Naprawdę nie mam pojęcia jak mogło do tego dojść :)

Połamana Deore LX

różności

Saturday, March 31st, 2007

Nie pisałem od jakiegoś czasu, więc dzisiaj będzie o różnych i dość słabo ze sobą związanych rzeczach.

Po pierwsze - wydaliśmy Infobota 1.0. Ta wersja na pierwszy rzut oka nie wnosi wiele nowego poza całkiem przydatną parą funkcji zapisz/wypisz. Mimo to w nowego Infobota włożyliśmy naprawdę mnóstwo pracy - przepisaliśmy go od początku pod kątem jak największej wydajności. Miło mi jest też zakomunikować, że liczba użytkowników Infobota zbliża się do 400 tysięcy :)

Po drugie - muszę w końcu wyrzucić z siebie swoje żale pod adresem “Telekomunikacji Polskiej SA. Niżej”. Dawno, dawno temu, gdy możliwość połączenia się z Internetem przez zwykły modem 56 kbps była luksusem, człowiek naprawdę cieszył się, że to w ogóle działa i zdarzające się od czasu do czasu rozłączenia nie irytowały zbytnio. Ale czasy się zmieniły, przyszła wspaniała neostrada i na początku faktycznie było fenomenalnie. Przez kilka ostatnich lat praktycznie cały czas działała idealnie. Dopiero gdy jakiś czas temu zmieniłem opcję na 1024 kbps coś się zmieniło. Zaczęły się rozłączenia - szczególnie częste wieczorami. Naprawdę nie ma to jak kilka otwartych połączeń ssh gdy nagle zrywa połączenie. Rozkosz ;)

Po trzecie - na całe szczęście Internet nie jest w życiu najważniejszy (prawda?). Dlatego napiszę też o czymś innym. Otóż kilka miesięcy temu dostałem szyszkę, ale nie byle jaką szyszkę, tylko szyszkę z drzewa Generał Sherman uważanego za najstarszy żyjący organizm na Ziemi. Bardzo fajny prezent :)

szyszka

Po czwarte - pękła mi rama w Meridzie. Wjeżdżałem na krawężnik, poczułem coś dziwnego, ale pojechałem dalej. Przejechałem jeszcze kilka kilometrów, a pęknięcie zauważyłem dopiero następnego dnia :) Tak się jednak szczęśliwie składa, że rama ma pięcioletnią gwarancję, a rower kupiłem cztery lata temu.

połamana merida

Po piąte - uważałem się zawsze za człowieka generalnie tolerancyjnego (w granicach rozsądku). Kupiłem jednak książkę. Mianowicie książkę o zarządzaniu projektami informatycznymi autorstwa Joela Spolskyego. I cóż z tego? Ano to, że człowiek ten okazał się gejem. Po odkryciu tego faktu pięć dni zajęło mi przełamanie się i zabranie za lekturę. W miarę czytania niechęć coraz bardziej odstępowała i mniej więcej w połowie książki wiedziałem już, że jest to normalny (nawet mimo to, że pracował w Microsofcie nad Excelem), mądry i doświadczony człowiek. Teraz już chyba naprawdę jestem tolerancyjny ;)